*******
Witam serdecznie, lecz..... pamiętaj- jesteś tu gościem. Internet jest dla wszystkich, tutaj jest moje miejsce.
I niech Ci się nie wydaje, że mnie znasz, bo mogę mieszkać na drugim końcu świata.... :)))





niedziela, 5 stycznia 2014

kot !! kot !! koooot !!!

Kot miał na imię Szczęściarz.
Wygrana w candy organizowanym przez Jarecką :)
Nie znał jeszcze tego imienia, mieszkał szczęśliwie w Deszczowym Domu . Pewnego zimowego dnia Pani Jarecka przyniosła kartonik i zapakowała do niego kota wraz z jego ulubionym, kolorowym kocykiem. Po chwili dołożyła jeszcze słoik śliwkowej nutelli i zamknęła paczkę. Okleiła starannie i żaden, nawet najmniejszy promyk światła nie przedostawał się do środka. Smutny i przestraszony kot wtulił się w swój miękki kocyk i zasnął.
Obudził się dopiero, kiedy ktoś mocno potrząsnął paczką próbując ją otworzyć.  Strasznie go wytrzęsło, gdy ktoś niecierpliwie otwierał paczkę przewracając ją w każdą stronę. W końcu zobaczył kot światło i poczuł znów ludzkie ręce, które go dotykały, głaskały i tuliły do siebie. Znał to uczucie z Deszczowego Domu i bardzo je lubił. Rozglądał się tylko niecierpliwie, czy jego kocyk nie zagubił się i stwierdził, że jest na miejscu. Bardzo się ucieszył, gdy usłyszał, że kocyk jest taki śliczny i cudny i wszystkim trzeba będzie go pokazać.
Niestety, nie zdążył kot rozejrzeć się po miejscu w którym się znalazł. Nagle usłyszał: schowamy go we vipowskim. Głośne i przeraźliwe skrzypnięcie, wywołało dreszcz u kota. Wraz ze ze swoim kocykiem został włożony do tapczanika na którym sypiają bardzo ważne osoby- goście. Nie było tam całkiem ciemno, tylko jakoś tak strasznie, i mało miejsca. Pełno było tam różnych rzeczy.
Najpierw zobaczył coś długiego, czarnego, zwiniętego niczym wąż z dużą czarną końcówką. Wiło się w swoim pudełku i skręcało, jakby chciało wyskoczyć wprost na niego. Szybko odsunął się w drugi kącik pułapki i usłyszał ciche Hoo Hoo Hoo. Teraz dopiero się przestraszył. Jego oczy przyzwyczaiły się już do półmroku i przyjrzał się dokładnie temu co zobaczył.
A co zobaczył?
Poduszkę- niby zwykłą, ale jednak nie zwykłą. Na poszewce był Mikołaj, uśmiechnięty od ucha do ucha i to on wołał cichutko ho ho ho. Stał koło pięknej choinki, pod choinką leżały prezenty.  Mikołaj uśmiechnął się, przywitał z kotem i zaczęli rozmawiać. Powiedział kotu, że czekają tu na Święta Bożego Narodzenia, kiedy to w wigilijny wieczór, w pięknie zapakowanych paczkach- takich jak u niego na poduszce, dołączą do prezentów zostawionych przez Najważniejszego, Prawdziwego Mikołaja z Laponii. Potem poznał jeszcze ogromnego Tatę Ręcznika z synkiem  Ręczniczkiem, węża, który był samochodową ładowarką do telefonu, i skomplikowane urządzenie, które wszyscy nazywali Maszynką.
W dniu Wigilii wszyscy zostali zapakowani w piękne pudełka i znaleźli się pod choinką wraz z innymi prezentami.
 Gdy uniosła się paczka z kotem, kot usłyszał głośne okrzyki: kot !! , kot !!, koooot !!! Szczęściarz, jaki śliczny, jaki piękny. Od tego dnia zamieszkał w pokoju Dziewczynki. Poznał nowych przyjaciół, opowiedział im swoją historię i bardzo mile wspominał pobyt w Deszczowym Domu.



Niepisane prawo bloga, nakazuje pochwalić się wygraną niespodzianką, co niniejszym czynię. Długo to trwało, ale chyba jestem usprawiedliwiona :) Bardzo dziękuję Jareckiej za fajną zabawę, śliczne i smaczne fanty oraz życzę wszystkiego najlepszego w Nowym 2014 Roku.

11 komentarzy:

  1. Szczęściarz... i trafił do Szczęściary :)))

    Gratulacje Alis :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki błyskawiczna Mamo Maminka :)

      Usuń
  2. Prawdziwy szczęściarz z tego kotaaaa:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. w łapkach ma ziarenka, poza tym mięciutki :)

      Usuń
  4. Alis, wpędziłaś mnie w wyrzuty sumienia, dwa konkretnie.
    Primo: jeszcze się nie pochwaliłam jedną blogową wygraną... (choć powód zwłoki mam konkretny)
    Secundo: że tak szczelnie upchnęłam w pudło kota i się dusił biedaczek!!! ;)))

    Cieszę sie, że kot sprawił radość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dusił tylko smacznie spał zawinięty w kocyk, a to różnica :))))). Przespał pocztową zawieruchę, to wszystko ok :)

      Usuń
  5. nooo śliczność, o szczęści trzeba pisać, ciekawa historia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może masz rację, muszę tu wrzucać więcej okruchów szczęścia :))

      Usuń

Komentarze mile widziane. Dziękuję bardzo za wpis :)

Poprzednie posty:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...