Poetycko..........
Koncert na harmonijkę, jeden kontrabas, gitar sześć może siedem, nie udało mi się policzyć.
120 minut piosenek znanych i tych rzadziej słuchanych lub nowych.
Moją uwagę przykuła ta:
Ktoś postawił kłodę
Na mej drodze dziś
Kłodę pod me nogi
By nie mogły iść
Patrzę w twarze mych przyjaciół
W każdej twarzy dla mnie
Szczera życzliwość jest...
Tekst piosenki z tej strony.
niezapomniane wrażenia.........
*******
Witam serdecznie, lecz..... pamiętaj- jesteś tu gościem. Internet jest dla wszystkich, tutaj jest moje miejsce.
I niech Ci się nie wydaje, że mnie znasz, bo mogę mieszkać na drugim końcu świata.... :)))
I niech Ci się nie wydaje, że mnie znasz, bo mogę mieszkać na drugim końcu świata.... :)))
poniedziałek, 27 stycznia 2014
niedziela, 12 stycznia 2014
18 lat miałaś?
18 lat miałaś? Kiedyś..........
Kiedyś miałam............
Dawno............
Kiedy to było?
Byliśmy na 18 urodzinach Syna Znajomych.
Młodość to może dać motywację. Człowiek od razu młodziej się czuje:))))
Przebojem była piosenka Donatan & Cleo - My Słowianie
My, Słowianie, wiemy, jak nasze na nas działa,
Wiemy, jak poruszać tym, co mama w genach dała.
To jest ta gorąca krew, to jest nasz słowiański zew!
My, Słowianki, wiemy, jak użyć mowy ciała,
Wiemy, jak poruszać tym, co mama w genach dała.
To jest ta słowiańska krew, to jest ta uroda i wdzięk!
Fragment tekstu z tej strony.
Oczywiście dziewczyny oczarowały mnie,
gdy tylko usłyszałam, podstawione zamiast słowa: słowiański(a) słowo: kaszubski(a)
A krótko: super tak pobawić się na luzie, wróciliśmy ok 1.30
Kiedyś miałam............
Dawno............
Kiedy to było?
Byliśmy na 18 urodzinach Syna Znajomych.
Młodość to może dać motywację. Człowiek od razu młodziej się czuje:))))
Przebojem była piosenka Donatan & Cleo - My Słowianie
My, Słowianie, wiemy, jak nasze na nas działa,
Wiemy, jak poruszać tym, co mama w genach dała.
To jest ta gorąca krew, to jest nasz słowiański zew!
My, Słowianki, wiemy, jak użyć mowy ciała,
Wiemy, jak poruszać tym, co mama w genach dała.
To jest ta słowiańska krew, to jest ta uroda i wdzięk!
Fragment tekstu z tej strony.
Oczywiście dziewczyny oczarowały mnie,
gdy tylko usłyszałam, podstawione zamiast słowa: słowiański(a) słowo: kaszubski(a)
A krótko: super tak pobawić się na luzie, wróciliśmy ok 1.30
piątek, 10 stycznia 2014
Listonosz zadzwonił trzy razy...
Ostatnio dzwonek czasami działa, czasami słabiutko dzwoni.
Wczoraj dzwonienie zabrzmiało głośno i po trzykroć. Pobiegłam zdziwiona. Listonosz przyniósł pocztówkę. Z daleka widzę mój ulubiony, energetyczny kolor zieleni. ( mam takie dodatki w kuchni).
To wyczekiwana niespodzianka, którą wysłała Margarithes .
Wzięłam udział w losowaniu, które zorganizowała u siebie 31.12.2013 r.
A, że data ta, ma dla nas znaczenie zapisałam się na losowanie książki Małgorzaty Południak: Czekając na Malinę
Książka nie stała się moją własnością, ale Małgosia zadbała o niespodzianki dla startujących.
Podesłała z serca płynące niespodzianki, rozgrzewające nie tylko serducha, ale i umysły. ( A nosorożec pędem popycha do działania)
Kartkę zachowam na długo, i życzę sobie i Tobie AUTORKO, abym mogła ją poczytać, gdy bardzo sławna poetka i autorka siedzieć sobie będzie w wygodnym fotelu i wspominać- a kiedyś pisałam blog(a)
Wczoraj dzwonienie zabrzmiało głośno i po trzykroć. Pobiegłam zdziwiona. Listonosz przyniósł pocztówkę. Z daleka widzę mój ulubiony, energetyczny kolor zieleni. ( mam takie dodatki w kuchni).
To wyczekiwana niespodzianka, którą wysłała Margarithes .
Wzięłam udział w losowaniu, które zorganizowała u siebie 31.12.2013 r.
A, że data ta, ma dla nas znaczenie zapisałam się na losowanie książki Małgorzaty Południak: Czekając na Malinę
Książka nie stała się moją własnością, ale Małgosia zadbała o niespodzianki dla startujących.
Podesłała z serca płynące niespodzianki, rozgrzewające nie tylko serducha, ale i umysły. ( A nosorożec pędem popycha do działania)
Kartkę zachowam na długo, i życzę sobie i Tobie AUTORKO, abym mogła ją poczytać, gdy bardzo sławna poetka i autorka siedzieć sobie będzie w wygodnym fotelu i wspominać- a kiedyś pisałam blog(a)
![]() |
| Dziękuję bardzo, sprawiłaś Małgosiu wiele radości :) |
| P.S. Sławna już jesteś :) |
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Okruchy szczęścia...
- Cicha 7
- wyjazd do Centrum EKSPERYMENTÓW w Gdyni
- koncert SDM w BCK
- kolęda 21.01.14 o 15.40
- "ówca na zeloni łączi" czyt.( łewca na zeloni łuczi) od Margarithes
- długi spacer, ciekawe rozmowy
- szlakiem interesujących miejsc i nowych dwujęzycznych tablic w 55 minut
- udany sylwester po raz 25
- bezśnieżna zima
- cudowne święta
- ciekawe posty na blogach ;)
niedziela, 5 stycznia 2014
kot !! kot !! koooot !!!
Kot miał na imię Szczęściarz.
Nie znał jeszcze tego imienia, mieszkał szczęśliwie w Deszczowym Domu . Pewnego zimowego dnia Pani Jarecka przyniosła kartonik i zapakowała do niego kota wraz z jego ulubionym, kolorowym kocykiem. Po chwili dołożyła jeszcze słoik śliwkowej nutelli i zamknęła paczkę. Okleiła starannie i żaden, nawet najmniejszy promyk światła nie przedostawał się do środka. Smutny i przestraszony kot wtulił się w swój miękki kocyk i zasnął.
Obudził się dopiero, kiedy ktoś mocno potrząsnął paczką próbując ją otworzyć. Strasznie go wytrzęsło, gdy ktoś niecierpliwie otwierał paczkę przewracając ją w każdą stronę. W końcu zobaczył kot światło i poczuł znów ludzkie ręce, które go dotykały, głaskały i tuliły do siebie. Znał to uczucie z Deszczowego Domu i bardzo je lubił. Rozglądał się tylko niecierpliwie, czy jego kocyk nie zagubił się i stwierdził, że jest na miejscu. Bardzo się ucieszył, gdy usłyszał, że kocyk jest taki śliczny i cudny i wszystkim trzeba będzie go pokazać.
Niestety, nie zdążył kot rozejrzeć się po miejscu w którym się znalazł. Nagle usłyszał: schowamy go we vipowskim. Głośne i przeraźliwe skrzypnięcie, wywołało dreszcz u kota. Wraz ze ze swoim kocykiem został włożony do tapczanika na którym sypiają bardzo ważne osoby- goście. Nie było tam całkiem ciemno, tylko jakoś tak strasznie, i mało miejsca. Pełno było tam różnych rzeczy.
Najpierw zobaczył coś długiego, czarnego, zwiniętego niczym wąż z dużą czarną końcówką. Wiło się w swoim pudełku i skręcało, jakby chciało wyskoczyć wprost na niego. Szybko odsunął się w drugi kącik pułapki i usłyszał ciche Hoo Hoo Hoo. Teraz dopiero się przestraszył. Jego oczy przyzwyczaiły się już do półmroku i przyjrzał się dokładnie temu co zobaczył.
A co zobaczył?
Poduszkę- niby zwykłą, ale jednak nie zwykłą. Na poszewce był Mikołaj, uśmiechnięty od ucha do ucha i to on wołał cichutko ho ho ho. Stał koło pięknej choinki, pod choinką leżały prezenty. Mikołaj uśmiechnął się, przywitał z kotem i zaczęli rozmawiać. Powiedział kotu, że czekają tu na Święta Bożego Narodzenia, kiedy to w wigilijny wieczór, w pięknie zapakowanych paczkach- takich jak u niego na poduszce, dołączą do prezentów zostawionych przez Najważniejszego, Prawdziwego Mikołaja z Laponii. Potem poznał jeszcze ogromnego Tatę Ręcznika z synkiem Ręczniczkiem, węża, który był samochodową ładowarką do telefonu, i skomplikowane urządzenie, które wszyscy nazywali Maszynką.
W dniu Wigilii wszyscy zostali zapakowani w piękne pudełka i znaleźli się pod choinką wraz z innymi prezentami.
Gdy uniosła się paczka z kotem, kot usłyszał głośne okrzyki: kot !! , kot !!, koooot !!! Szczęściarz, jaki śliczny, jaki piękny. Od tego dnia zamieszkał w pokoju Dziewczynki. Poznał nowych przyjaciół, opowiedział im swoją historię i bardzo mile wspominał pobyt w Deszczowym Domu.
Niepisane prawo bloga, nakazuje pochwalić się wygraną niespodzianką, co niniejszym czynię. Długo to trwało, ale chyba jestem usprawiedliwiona :) Bardzo dziękuję Jareckiej za fajną zabawę, śliczne i smaczne fanty oraz życzę wszystkiego najlepszego w Nowym 2014 Roku.
![]() |
| Wygrana w candy organizowanym przez Jarecką :) |
Obudził się dopiero, kiedy ktoś mocno potrząsnął paczką próbując ją otworzyć. Strasznie go wytrzęsło, gdy ktoś niecierpliwie otwierał paczkę przewracając ją w każdą stronę. W końcu zobaczył kot światło i poczuł znów ludzkie ręce, które go dotykały, głaskały i tuliły do siebie. Znał to uczucie z Deszczowego Domu i bardzo je lubił. Rozglądał się tylko niecierpliwie, czy jego kocyk nie zagubił się i stwierdził, że jest na miejscu. Bardzo się ucieszył, gdy usłyszał, że kocyk jest taki śliczny i cudny i wszystkim trzeba będzie go pokazać.
Niestety, nie zdążył kot rozejrzeć się po miejscu w którym się znalazł. Nagle usłyszał: schowamy go we vipowskim. Głośne i przeraźliwe skrzypnięcie, wywołało dreszcz u kota. Wraz ze ze swoim kocykiem został włożony do tapczanika na którym sypiają bardzo ważne osoby- goście. Nie było tam całkiem ciemno, tylko jakoś tak strasznie, i mało miejsca. Pełno było tam różnych rzeczy.
Najpierw zobaczył coś długiego, czarnego, zwiniętego niczym wąż z dużą czarną końcówką. Wiło się w swoim pudełku i skręcało, jakby chciało wyskoczyć wprost na niego. Szybko odsunął się w drugi kącik pułapki i usłyszał ciche Hoo Hoo Hoo. Teraz dopiero się przestraszył. Jego oczy przyzwyczaiły się już do półmroku i przyjrzał się dokładnie temu co zobaczył.
A co zobaczył?
Poduszkę- niby zwykłą, ale jednak nie zwykłą. Na poszewce był Mikołaj, uśmiechnięty od ucha do ucha i to on wołał cichutko ho ho ho. Stał koło pięknej choinki, pod choinką leżały prezenty. Mikołaj uśmiechnął się, przywitał z kotem i zaczęli rozmawiać. Powiedział kotu, że czekają tu na Święta Bożego Narodzenia, kiedy to w wigilijny wieczór, w pięknie zapakowanych paczkach- takich jak u niego na poduszce, dołączą do prezentów zostawionych przez Najważniejszego, Prawdziwego Mikołaja z Laponii. Potem poznał jeszcze ogromnego Tatę Ręcznika z synkiem Ręczniczkiem, węża, który był samochodową ładowarką do telefonu, i skomplikowane urządzenie, które wszyscy nazywali Maszynką.
W dniu Wigilii wszyscy zostali zapakowani w piękne pudełka i znaleźli się pod choinką wraz z innymi prezentami.
Gdy uniosła się paczka z kotem, kot usłyszał głośne okrzyki: kot !! , kot !!, koooot !!! Szczęściarz, jaki śliczny, jaki piękny. Od tego dnia zamieszkał w pokoju Dziewczynki. Poznał nowych przyjaciół, opowiedział im swoją historię i bardzo mile wspominał pobyt w Deszczowym Domu.
Niepisane prawo bloga, nakazuje pochwalić się wygraną niespodzianką, co niniejszym czynię. Długo to trwało, ale chyba jestem usprawiedliwiona :) Bardzo dziękuję Jareckiej za fajną zabawę, śliczne i smaczne fanty oraz życzę wszystkiego najlepszego w Nowym 2014 Roku.
środa, 11 grudnia 2013
Własne życie bloga
Od jakiegoś czasu, mój blog żyje swoim własnym życiem.
Założyłam konto, aby móc komentować ciekawe posty na blogach.
A gdy już miałam własne miejsce w tej wielkiej sieci, napisałam pierwsze teksty.
Trochę trwało zanim nauczyłam się obsługi bloggera. To dlatego, gdy napotykam prośby o pomoc związane z blogiem zawsze staram się podpowiedzieć co wiem.
Dwa lata temu wzięłam udział w candy u Zołzy z PeGeeRu .
13.12.2011 r. (czyli 2 lata temu) Przystojny Los uśmiechnął się i prześliczne papierowe bombki trafiły do mnie. Do dziś wszyscy je podziwiają, taka zręczna i piękna praca.
Blog stał się takim fajnym miejscem na ważne rzeczy: teksty, które mnie poruszyły, linki do ciekawych blogów, linki do miejsc w których można szybko znaleźć podpowiedź jak coś zrobić. Na początku mogłam jeszcze posłuchać ulubionych piosenek, które miałam ustawione w darmowym wtedy odtwarzaczu muzyki na blogach. (Oczywiście również ulubionej piosenki zespołu Smokie:
od której blog wziął swoją nazwę :)))
Posty pojawiały się od czasu do czasu, lecz któregoś dnia blog wymknął się ze świata internetu i na pisanie osobistych tekstów, jako prawdziwa Alis nie starczyło mi już odwagi. Polubiłam jednak to moje miejsce i służy mi teraz jako podręczny zbiór "linków pomocnych" , zaglądania w ulubione miejsca w sieci i komentowania ciekawych tekstów na blogach, bo całkowitym anonimem być nie lubię. Jest mi bardzo miło, gdy zaglądacie i zostawiacie wiadomości. Polubiłam te internetowe sms-y.
Od czasu do czasu biorę udział w zabawie, gdy ktoś z moich ulubionych miejsc taką przygotuje.
I zorganizowała zabawę Jarecka w Deszczowym Domu. 06.12.2013 r. z pomiędzy policzonych przez Jarecką karteczek, Czwórka swoimi rączkami wylosowała mój komentarz. I jak tu nie wierzyć w życie własne bloga, który ciągle przypomina mi, aby go nie zaniedbywać i nie kasować czasami :)
Założyłam konto, aby móc komentować ciekawe posty na blogach.
A gdy już miałam własne miejsce w tej wielkiej sieci, napisałam pierwsze teksty.
Trochę trwało zanim nauczyłam się obsługi bloggera. To dlatego, gdy napotykam prośby o pomoc związane z blogiem zawsze staram się podpowiedzieć co wiem.
Dwa lata temu wzięłam udział w candy u Zołzy z PeGeeRu .
13.12.2011 r. (czyli 2 lata temu) Przystojny Los uśmiechnął się i prześliczne papierowe bombki trafiły do mnie. Do dziś wszyscy je podziwiają, taka zręczna i piękna praca.
Blog stał się takim fajnym miejscem na ważne rzeczy: teksty, które mnie poruszyły, linki do ciekawych blogów, linki do miejsc w których można szybko znaleźć podpowiedź jak coś zrobić. Na początku mogłam jeszcze posłuchać ulubionych piosenek, które miałam ustawione w darmowym wtedy odtwarzaczu muzyki na blogach. (Oczywiście również ulubionej piosenki zespołu Smokie:
od której blog wziął swoją nazwę :)))
Posty pojawiały się od czasu do czasu, lecz któregoś dnia blog wymknął się ze świata internetu i na pisanie osobistych tekstów, jako prawdziwa Alis nie starczyło mi już odwagi. Polubiłam jednak to moje miejsce i służy mi teraz jako podręczny zbiór "linków pomocnych" , zaglądania w ulubione miejsca w sieci i komentowania ciekawych tekstów na blogach, bo całkowitym anonimem być nie lubię. Jest mi bardzo miło, gdy zaglądacie i zostawiacie wiadomości. Polubiłam te internetowe sms-y.
Od czasu do czasu biorę udział w zabawie, gdy ktoś z moich ulubionych miejsc taką przygotuje.
I zorganizowała zabawę Jarecka w Deszczowym Domu. 06.12.2013 r. z pomiędzy policzonych przez Jarecką karteczek, Czwórka swoimi rączkami wylosowała mój komentarz. I jak tu nie wierzyć w życie własne bloga, który ciągle przypomina mi, aby go nie zaniedbywać i nie kasować czasami :)
poniedziałek, 4 listopada 2013
315 szt.
Zaletą czytania blogów jest to, że zaczęłam zwracać baczniejszą uwagę na to, co jemy. Mamy dostęp do naprawdę świeżych produktów, praktycznie od producenta. Było tak i dawniej, tylko nie zauważałam tego, nie mówiąc o docenianiu.
składniki, których nie kupiłam w sklepie, użyte do pierogów :
składniki, których nie kupiłam w sklepie, użyte do pierogów :
- jajka od szczęśliwych kur
- boczek świeży, boczek wędzony (cudnie pachnie), wędzony przez znajomą Panią Anię
- twaróg zrobiony przez Panią, która sprzedaje mleko, sery i masło
- kartofle, od gospodarza z pola na Kaszubach
- ciemny farsz, to mięso dziczyzny
- rosół z tłuszczu kaczki
- kapusta kiszona przez szwagra 2 tyg. temu
sobota, 2 listopada 2013
wtorek, 15 października 2013
Gąski jesień 2013
niedziela, 13 października 2013
Jak umieścić link w poście (Blogger)
Moja przygoda z blogiem trwa już od jakiegoś czasu. Niektóre funkcje opanowałam, innych jeszcze się uczę. Pierwsze problemy sprawiało mi wstawianie linków i zdjęć candy. Metodą prób i błędów nauczyłam się i teraz jeśli tylko mogę komuś pomóc to podpowiadam.
Aby umieścić link do innej strony w poście otwieramy okno nowego postu lub edytujemy napisany post.
Wpisujemy tekst jaki chcemy podlinkować, u mnie:
klikamy maleńkie okienko z napisem LINK i otwiera nam się następne mniejsze okno.
W pierwszym okienku Tekst do wyświetlenia podstawia nam się podświetlony PPM wyraz lub zdanie.
W drugim okienku: adres internetowy wklejamy adres pod który chcemy przejść. Bezpieczniej jest zastosować metodę kopiuj- wklej, adres wtedy będzie na pewno poprawny. Potem stawiamy haczyk w małym okienku na dole: otwórz ten link w nowym oknie, jeśli nie chcemy aby nowy link zastępował post w naszym blogu. Zatwierdzamy OK, jest to bardzo ważne, bez zatwierdzenia link nie zadziała.
Powinno być gotowe i wszystko w porządku.
W okienkach możemy dodać również zdjęcie i krótki film. W przypadku dłuższego filmu lepiej zastosować link do niego.
Mój pierwszy poradnik można podejrzeć tu:
Aby umieścić link do innej strony w poście otwieramy okno nowego postu lub edytujemy napisany post.
Wpisujemy tekst jaki chcemy podlinkować, u mnie:
jak zamieścić link do candy
Podświetlamy go PPM (prawym przyciskiem myszy) i klikamy maleńkie okienko z napisem LINK i otwiera nam się następne mniejsze okno.
![]() |
| W tym oknie wpisujemy lub kopiujemy adres linku i zatwierdzamy OK |
W pierwszym okienku Tekst do wyświetlenia podstawia nam się podświetlony PPM wyraz lub zdanie.
W drugim okienku: adres internetowy wklejamy adres pod który chcemy przejść. Bezpieczniej jest zastosować metodę kopiuj- wklej, adres wtedy będzie na pewno poprawny. Potem stawiamy haczyk w małym okienku na dole: otwórz ten link w nowym oknie, jeśli nie chcemy aby nowy link zastępował post w naszym blogu. Zatwierdzamy OK, jest to bardzo ważne, bez zatwierdzenia link nie zadziała.
Powinno być gotowe i wszystko w porządku.
W okienkach możemy dodać również zdjęcie i krótki film. W przypadku dłuższego filmu lepiej zastosować link do niego.
Mój pierwszy poradnik można podejrzeć tu:
:) Życzę udanych prób i wielu ciekawych linków.
Link podświetlony w okienku; Kolor tła (przed okienkiem LINK)
- prawym przyciskiem myszy podświetlamy na niebiesko link lub tekst i wybieramy kolor w okienku kolor tła
jak zamieścić link do candy
Link podświetlony w okienku; Kolor tła (przed okienkiem LINK)
- prawym przyciskiem myszy podświetlamy na niebiesko link lub tekst i wybieramy kolor w okienku kolor tła
jak zamieścić link do candy
czwartek, 10 października 2013
niemożliwe stało się możliwe.......
Zamarzył nam się rosół z prawdziwych wiejskich kur.
Wiadomo od kurczaczka do rosołu droga daleka, czyli cały sezon letnio jesienny, aby w zimie cieszyć się popijając gorący, prawdziwy rosołek .
( Jak kiedyś u Mamy czy Babci).
Pierwszy raz mamy własne kury i ich produkt uboczny czyli- jajka.
Kur jest 27 i 1 kogut.
W niedzielę pozbieraliśmy 28 jajek
komentarze:
Isia i ja:
chyba kogut się zniósł ?!
SĄSIAD:
- TO JEST NIEMOŻLIWE !!! kury mamy 25 lat, a nigdy nie mieliśmy więcej jajek niż kur
- i wtedy kury się szybko "wyniosą" i przez rok są wyeksploatowane
Sąsiadka:
- ciekawe czym je karmicie, pewnie samą paszą ( a wcale nie, dostają 2/3 ziarna, 1/3 paszy i skoszoną trawę z trawników)
Na pewno nikt jajka nie podłożył i nie zostało żadne z poprzedniego dnia :)
w poniedziałek było 20, a we wtorek 24 jajka :)
O jajkach już było : TU :))
Wiadomo od kurczaczka do rosołu droga daleka, czyli cały sezon letnio jesienny, aby w zimie cieszyć się popijając gorący, prawdziwy rosołek .
( Jak kiedyś u Mamy czy Babci).
Pierwszy raz mamy własne kury i ich produkt uboczny czyli- jajka.
Kur jest 27 i 1 kogut.
W niedzielę pozbieraliśmy 28 jajek
komentarze:
Isia i ja:
chyba kogut się zniósł ?!
SĄSIAD:
- TO JEST NIEMOŻLIWE !!! kury mamy 25 lat, a nigdy nie mieliśmy więcej jajek niż kur
- i wtedy kury się szybko "wyniosą" i przez rok są wyeksploatowane
Sąsiadka:
- ciekawe czym je karmicie, pewnie samą paszą ( a wcale nie, dostają 2/3 ziarna, 1/3 paszy i skoszoną trawę z trawników)
Na pewno nikt jajka nie podłożył i nie zostało żadne z poprzedniego dnia :)
w poniedziałek było 20, a we wtorek 24 jajka :)
![]() |
| Kura, jajko, była i jajecznica (przez nieostrożność z 10 sztuk) |
O jajkach już było : TU :))
czwartek, 19 września 2013
Pełnia (życia) :)
Już jesień :0
Właśnie przeczytałam artykuł na Onecie.
Wrześniowa pełnia nosi nazwę Pełni Księżyca Żniwiarzy
o ile artykuł, jak to artykuł- to komentarze niesamowite, same skrajności:
najjasniejsza-pelnia-ksiezyca
potwierdzam: noc jest bardzo jasna
podobno po pełni w końcu będą: borowiki, podgrzybki i gąski.
Tradycyjnie: pożyjemy, zobaczymy :)
Właśnie przeczytałam artykuł na Onecie.
Wrześniowa pełnia nosi nazwę Pełni Księżyca Żniwiarzy
o ile artykuł, jak to artykuł- to komentarze niesamowite, same skrajności:
najjasniejsza-pelnia-ksiezyca
potwierdzam: noc jest bardzo jasna
podobno po pełni w końcu będą: borowiki, podgrzybki i gąski.
Tradycyjnie: pożyjemy, zobaczymy :)
piątek, 19 lipca 2013
piątek, 21 czerwca 2013
Kajakowa wycieczka
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Może zrobię sobie wulkan
| Wulkan z proszku do pieczenia, kwasku cytrynowego i kolorowej wody |
Dlaczego: jeden krok do przodu, a dwa do tyłu,
coś w stylu piosenki Anny Jantar
Znajomy adres, te same schody
I nagły przestrach u drzwi
A może to wszystko się śni
Zwyczajne kwiaty na parapecie,
Po kątach też zwykły kurz
A jeśli to przepadło już
Lęk, głuchy lęk na dnie skryty gdzieś
piątek, 7 czerwca 2013
Szybkość czasu.......
Pędzi, przemyka,
teraźniejszość nie istnieje
mam wrażenie, że wszystko już było.
Myślałam, że jestem optymistką, czy aby na pewno.
Miłe sms-y i telefony
Jaki będziesz "dniu"?
teraźniejszość nie istnieje
mam wrażenie, że wszystko już było.
Myślałam, że jestem optymistką, czy aby na pewno.
Miłe sms-y i telefony
Jaki będziesz "dniu"?
Subskrybuj:
Posty (Atom)






